Mój pierwszy start w życiu i od razu złamałem 40 min na 10 km

7 lutego 2022

W tym roku minie 17 lat od mojego pierwszego startu. Dnia 11.11.2005 roku wystartowałem w Górze w biegu Niepodległości. Na te pierwsze zawody namówił mnie wtedy znajomy śp. Jan Pautrzak, który jako pierwszy wskazywał mi drogę trenowania biegania. W dniu debiutanckiego mojego startu na 10 km, po słabo przespanej nocy udało się za pierwszym razem złamać 40 minut , dokładny czas 39'44". Przed tym startem miałem za sobą już 13 miesięcy treningów. Na samym początku truchtałem, aby po 2-3 km dziennie i tylko czysto rekreacyjnie. Tak miało
to wyglądać przez cały czas. Docelowo zwiększałem odcinki na treningach i już po 2 miesiącach byłem stanie w
bardzo wolnym tempie przebiec 10 km. Nadal miałem założenie, że trenuję tylko dla zdrowia, kondycji, ale po 13 miesiącach było już inaczej jednak. Ś.p. Jan Pautrzak zabrał mnie na zawody i to wszystko jego zasługa, to zapoczątkowało machinę, która ruszyła na dobre i trwa do teraz.

W pierwszym moim starcie na 10 km złamałem 40 min

Przed pierwszym moim startem bardzo się stresowałem. Martwiłem się, żeby nikt mnie nie wyśmiał, że tak na niskim poziomie jestem i myślałem, że tak będą tylko najlepsi biegacze. Dobre co nie? To, że w nocy nie mogłem spać to nic. Ale wystartowałem w zwykłym dresie i zwykłych wtedy popularnych "adidasach" z bardzo cienką podeszwą. Gdyby wtedy określało się skalę dropu to te buty chyba były na poziomie 0 haha. Mimo tego, że się stresowałem to byłem ogromnie zdeterminowany.

Nigdy nie jest za późno na bieganie, zawsze możesz rozpocząć. Nawet, gdy brakuje Ci odpowiedniego sprzętu, spróbować warto. W tych czasach jest o wiele łatwiej o sprzęt, wtedy nie było takich udogodnień jak teraz, a dało się zrobić naprawdę fajne wyniki. Jestem żywym przykładem, że siła i uporem można zrobić wszystko.

linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram